sobota, 8 marca 2014

#so much hope #skype number two

dobry wieczór!

Nie wytrzymałabym, gdybym się z wami tym nie podzieliła!

Miałam dzisiaj ekstra ciężki dzień w pracy! 12 godzin, ponad 600 ludzi w ciągu dnia, a sprzedaż kulawa. Niestety moja firma jest głupia i zamiast na Dzień Kobiet czymś zachęcić,to rzuciła 10% rabatu i myślała,że to załatwi całą sprawę. Niestety konkurencyjne firmy o niższych cenach, dowaliły większy rabat i cały misterny plan w pizdu. Także cały dzień nie dość,że męczący to dołujący ;o

Na szczęście mój kochany tatuś po mnie przyjechał i przez całą godzinę dzielącą mnie od skypa z dzieciaczkami czytałam swoje super notatki ( które oczywiście tak jak myślałam, w ogóle się nie przydały xD )

Kilka minut po 22 usłyszałam ten irytujący, pełen grozy dźwięk przychodzącego połączenia na skype. Tym razem nie zajęło mi aż tak długo,żeby kliknąć "odbierz z wideo", bo pomyślałam, "cholera! co ma być to będzie! trzeba w siebie wierzyć! "

Jak tylko kamerka ogarnęła życie i załadował się obraz zza Oceanu ujrzałam kilka uśmiechniętych głów. Hostka, Host, i migające na zmianę twarze dzieciaczków. Od razu atmosfera była inna. Było dużo luźniej, przyjemniej, zabawniej. Dzieciaki od razu rzuciły się i chciały się przywitać, pokazali mi swojego psa ( ja zresztą swoje małe zoo też - kota, psa i królika ). Potem przywitał się Host, a potem usłyszałam "Dzień Dobry" w wykonaniu Dziadka ;D hahaha.

Hostka oprowadziła mnie trochę po domu, widziałam cały stół chłopaków pokryty klockami Lego, drugiego psa, ogromną przestrzeń i śliczne ciepłe wnętrze ich domu, a potem Babcie, która piekła akurat "apple pie" ;))

Potem chwilę gadałam z samymi dzieciaczkami, ale to takie żywe i wesołe dzieciaki, że ciężko było im usiedzieć na miejscu ( w tym wypadku na kolanach u Hostki ). Moja najgorsza obawa nie ziściła się i naprawdę rozumiałam,co te dzieciaki do mnie mówią. Raz tylko niedosłyszałam pytania, więc Host Mum musiała mi je powtórzyć ;D

Moi rodzice nawet mieli szansę porozmawiać. Moja mama pogadała sobie chwilę po polsku z Dziadkiem, a mój tato nawijał coś tam z nimi po angielsku. Także wyszliśmy wszyscy na naprawdę zabawnych ludzi ;D hahaha.

Bardzo mile zaskoczyło mnie to w jaki sposób mówił Host. Mianowicie bardzo dużo razy zwracał uwagę na to,że chcą bym była częścią ich rodziny ( czyli mogę sobie w nocy ugotować coś, albo wyżreć pół lodówki), że bardzo chcą by ich dzieci były aktywne, mało oglądają telewizji, przeważnie są to jakieś zajęcia na dworze, wspominał,że ważne dla nich jest to bym była elastyczna, jeżeli  chodzi o nagłe zmiany jakichś planów,czy godzin, chcą też żebym się tam uczyła, poznała ich kulturę i zwyczaje, żebym była oczywiście odpowiedzialna etc. Także naprawdę rozmowa była niesamowicie miła ;D

Później już w sumie nawet się nie stresowałam,co w moim przypadku uważam,że meeeega pozytyw!
Teraz muszę poczekać do jutra,albo do poniedziałku, bo wtedy dadzą mi odpowiedź. Niestety opcja niemry dalej istnieje, ale mam nadzieję,że jak dziadek i dzieciaki są za mną,to wszystko idzie ku dobremu ;D

czekamy!

dobranoc, see you <3

3 komentarze:

  1. oj coś czuję, ze ta rodzina to jest TO! :) i ob tak było! Trzymam kciuki i czekam na wieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się nogami i rękami pod słowami kazetki! To zdecydowanie oni :)

      Usuń
  2. Wygląda BARDZO dobrze! Również czekamy na odpowiedź! ;*

    OdpowiedzUsuń